SinCaffe
czwartek, 24 maja 2012
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Odnoszę wrażenie, że sam siebie bym wyśmiał. Gdybym spotkał się z samym sobą sprzed 7 lat pewnie bym nie mógł w to uwierzyć. Pracuję, w jednym miejscu już prawie rok. Mam dom- nie jestem bezdomnym włóczęgą szwędającym się po świecie zarabiającym to tu to tam. , nie mam dziecka w drodze z byle kim.
Nie wierzę w anarchistyczne bzdury właściwie w niewiele już wierzę. Głupcy już mnie nie bawią- kostiumy błaznów w rozmiarze XXL zwyczajnie mnie wkurwiają. Tak samo jak pokolenie glamur czy inne chujstwa. Zostałem psia mac hejterem, nie godzącym się z podaną na talerzu rzeczywistością. Szukam lepszego pomysłu na życie choć mam wrażenie, ze wszystko już było i jestem w stanie stworzyć tylko marną kopię., świat i tak cierpi na syndrom poluzowanego wieczka- ciągle się coś pieprzy za bardzo. Lis , który wpada w sidła kłusownika potrafi odgryźć sobie łapę ja jakoś wpadłem w pułapkę pracy a łapy sobie nie umiem wszamać. Jedziemy na ostatnich oddechach, ledwo zipiemy pod górkę życia. Choć i tak się nie zatrzymamy to mamy świadomość, że zaraz nas coś znowu potrąci- choćby rachunek za gaz.
P.S sen o złotych górach poza granicami to jebany w dupę mit- tam nie jest lepiej. Wsżedzie jest ten sam wyścig szczura i ja to pieprze.
Nie wierzę w anarchistyczne bzdury właściwie w niewiele już wierzę. Głupcy już mnie nie bawią- kostiumy błaznów w rozmiarze XXL zwyczajnie mnie wkurwiają. Tak samo jak pokolenie glamur czy inne chujstwa. Zostałem psia mac hejterem, nie godzącym się z podaną na talerzu rzeczywistością. Szukam lepszego pomysłu na życie choć mam wrażenie, ze wszystko już było i jestem w stanie stworzyć tylko marną kopię., świat i tak cierpi na syndrom poluzowanego wieczka- ciągle się coś pieprzy za bardzo. Lis , który wpada w sidła kłusownika potrafi odgryźć sobie łapę ja jakoś wpadłem w pułapkę pracy a łapy sobie nie umiem wszamać. Jedziemy na ostatnich oddechach, ledwo zipiemy pod górkę życia. Choć i tak się nie zatrzymamy to mamy świadomość, że zaraz nas coś znowu potrąci- choćby rachunek za gaz.
P.S sen o złotych górach poza granicami to jebany w dupę mit- tam nie jest lepiej. Wsżedzie jest ten sam wyścig szczura i ja to pieprze.
wtorek, 10 kwietnia 2012
Zastanawiam się rzadziej
"[...]gdyby mama miała fiuta to by była ojcem [...]"
Godzina dziewiąta rano, trzydzieści sześć pieprzonych minut a mój telefon dzwioni. Zwlekam się z łóżka i odbieram słysząc rozgniewany głos współpracownika, "gdzie moja ładowarakaaa!! nla bla bla" a ja mam w głowie, że jest wcześniej , że mu mówiłem, że ją biorę bo kot zjadł moją ładowarkę i uhhgh nawet nie chce mi się mu tłumaczyć. Zwyczajnie jest za wcześni. Jednak dużym wysiłkiem woli mu tłumaczę choć wiem, że był już wcięty gdy mu to wszystko mówiłem- myślę, no debil. No nic, jakoś musi to łyknąć. Wstaję i postanawiam, że to będzie niesamowicie zajebisty dzień bo w końcu jestem w domu z mą Lubą. Potem przeglądamy obrazki w internecie, pijemy kawę, herbatę. Oglądamy How I met your mother. Zastanawiam się skąd mam ściągnąć sterowniki do mojego głupiego kompa. Dalej zero pomysłu. Za oknem szaro buro i ogólnie pogodę można ująć jako "do dupy" choć chyba niewiele osób lubi co by im tam cokolwiek wsadzać, jednak wszyscy mówią "mam to w dupie". Tylko jakoś nie mogę wstać i nic zrobić. Zwyczajnie nie i chuj, cała energia którą zbierałem przez noc po prostu uciekła. Parafrazując - poszła niby po kawę i tyle ją widzieli. Co się stało do ciężkiej cholery? Nie mam pojęcia- to chyba kosmos. Wczorajsza rozmowa z współlokatorka tez nie pomaga, pewnie dlatego, że za dużo się dopierdalam? Wątpię.
"
Ja-śmiem twierdzić, że zostawienie zupy na święa w garnku na kuchence było słabym pomysłem
zupa wyszła i jakoś zalała wam łóżko- chyba się wqrwiła, że tak śmierdziało w całym mieszkaniu
zupa wyszła i jakoś zalała wam łóżko- chyba się wqrwiła, że tak śmierdziało w całym mieszkaniu
na co dostałem najmniej spodziewaną idiotyczną odpowiedź
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Świętowanie kończy się linią ciał
Moje święta przeminęły względnie spokojnie nie licząc wybuchu chorobliwej zazdrości mieszanej z szantażem emocjonalnym siostry mej Lubej, no i był wywód o sexie i o tym, że trzeba będzie dzieci potem wychować rodzicielki mojej Lubej.
SLASZ!/
Zabawne, że w każdym domu święta spędza się inaczej- w przyszłym roku muszę zabrać mą Lubą do mnie na Święta.
Ach i jeszcze widziałen nawiedzonego księdza z kiepskim gustem filmowym. Opisze później .
poza tym cały czas mam ten chichot mózgu i nic nie jestem w stanie myśleć sory
piątek, 16 marca 2012
Tak po prawdzie pojedździjmy
Pracujemy średnio po osiem godzin dziennie przynajmniej pięć dni w tygodniu, to nam daje czterdzieści godzin roboczych. Zazwyczaj zapieprzamy jak te konie w kieracie w kółko i w kółko przez cztery tygodnie w miesiącu co daje nam sto sześćdziesiąt godzin roboczych. Mnożymy nasze pieprzone 160 razy zazwyczaj marnych kilka złotych i wychodzi nam włala tysiąc dwieście pierdolonych nowych gówno wartych polskich złotych. Jako naród, pff chuj tam naród, jako ludzie jesteśmy codziennie robieni w wała przez ludzi którzy mieli trochę więcej szczęścia, trochę więcej kapitału. Szczerze pisząc nawet nie chce mi się już walczyć o "lepsze jutro" z tą szlachtą popijająca moją krwawicę. Nawet mi się mordy nie chce otworzyć. Zwyczajnie szkoda mi śliny co by napluć pod nogi. Udawać, że jest ok tez nie mam zamiaru ale tkwić w tym? Po co? Dlaczego? Żeby się jakoś utrzymać w odmętach świata? Raczej. Świat jest zbudowany hierarchicznie i właściwie nic na to nie jesteśmy w stanie poradzić chyba, że bombą atomową albo odcięciem od źródeł energii, choć to raczej mało prawdopodobny scenariusz. Jednak napawa mnie ta wiedza pełnym, niczym nieskrępowanym uczuciem, którym wymiotuję wszędzie do okoła. Niestety w nim są też zarodniki nienawiści, jeśli je tak zostawię istnieje spore prawdopodobieństwo, że w końcu ktoś oszaleje i złapie za broń. Wtedy już nie będzie tak spokojnie i biurokratycznie, nie będę pisać sobie pitu pitu tylko nas wystrzela- jak w Szwecji czy gdzie tam człowiek chwycił za karabin i zwyczajnie odstrzelił sto trzydzieści osób. Pewnie mógłbym udać się do jakiegoś mądrego (przynajmniej na papierku wiszącym na ścianie tak żebym go dokładnie mógł sobie przestudiować) koleżki psychoterapeuty czy innego voodoo jednak udzielanie i przyjmowanie rad z wiekiem staje się coraz trudniejsze. Zwłaszcza dlatego, że dorastamy i wiemy więcej. Wiedza staje się naszym lekkim przekleństwem a zarazem dzięki niej jesteśmy w stanie podejmować bardziej świadome decyzje. Zazwyczaj są to trudne i niepopularne decyzje- zwyczajowo są egoistyczno-materialistyczne. Dbam tylko o swoją dupę i swoich najbliższych i nic więcej mnie nagle nie obchodzi. Szlag mnie trafia kiedy o tym myślę, wkurza mnie, że przestaję myślec o reszcie świata. Trudno tak być musi.
"Świat zrobił ze mnie dziwkę więc ja zrobię z niego burdel"- WIZYTA STARSZEJ PANI FRIEDRICH DURRENMATT, ok jestem dupkiem i chuj z tym.
"Świat zrobił ze mnie dziwkę więc ja zrobię z niego burdel"- WIZYTA STARSZEJ PANI FRIEDRICH DURRENMATT, ok jestem dupkiem i chuj z tym.
piątek, 2 marca 2012
nawet mi się umyć nie chce
Serio nawet mi się umyć dzisiaj nie chce. Ledwo zmusiłem sam siebie do wstania z łóżka a mam wrażenie, że i tak jest skazane na niepowodzenie jak powstania śląskie. Szczoteczka do zębów nawet mnie straszy, wole napić się w spokoju kawy wypalić o kilka papierosów za dużo i popatrzyć w okno. Za oknem jest szaruga nie zachęcająca do działania chyba, że za działanie rozumiemy bierne pozostanie w łóżku i błogie nic nie robienie.
Zwykłe nieróbstwo się kłania- jak jedzenie z McDonalda- niezdrowe dla organizmu ale jakże przyjemne. Luba ma pracuje sobie w spokoju, nie zawracam jej gitary bo i po co? dłużej tylko to potrwa, jak skończy będziemy mogli zrobić coś razem a tak- może jednak się ubiorę w siebie i wyjdę gdzieś na świat się poszwędać i przemarudziwszy komuś innemu nad tyłkiem, opiję kogoś z kawy i zwyczajnie przeczekam proces tworzenia. Tylko trzeba naładować się muzycznie czyli bateria w telefonie, inaczej bez słuchawek chyba nie dam sobie rady w tym trąbioąco-piskająco-gównianym świecie. I na chuj się tak śpieszą? Na chuj się pytam?! Kurwa jakby nie mogli wziąć kilka głębszych oddechów i po prostu włączyć muzyki w tych swoich pojebanych autach na kredyt. Kurwy Babilonu, tfu przepraszam- Ludzie Sukcesu psia ich mać. Jeszcze prowadza te swoje small-talk pieprzony fast food słowny, nic ciekawego w pigułce za 100 złotych a chuj im w dupę a żebyście kurwa trądu dostali skurwysyny.
Nienawistnie spluwam pod nogi ( tylko mentalnie bo jakże to tak w kuchni przy kawie?!). Pierdolę zapalę papierosa dopiję kawę i się umyję- na złość ludziom wyjdę na zewnątrz a co kurwa.
Zwykłe nieróbstwo się kłania- jak jedzenie z McDonalda- niezdrowe dla organizmu ale jakże przyjemne. Luba ma pracuje sobie w spokoju, nie zawracam jej gitary bo i po co? dłużej tylko to potrwa, jak skończy będziemy mogli zrobić coś razem a tak- może jednak się ubiorę w siebie i wyjdę gdzieś na świat się poszwędać i przemarudziwszy komuś innemu nad tyłkiem, opiję kogoś z kawy i zwyczajnie przeczekam proces tworzenia. Tylko trzeba naładować się muzycznie czyli bateria w telefonie, inaczej bez słuchawek chyba nie dam sobie rady w tym trąbioąco-piskająco-gównianym świecie. I na chuj się tak śpieszą? Na chuj się pytam?! Kurwa jakby nie mogli wziąć kilka głębszych oddechów i po prostu włączyć muzyki w tych swoich pojebanych autach na kredyt. Kurwy Babilonu, tfu przepraszam- Ludzie Sukcesu psia ich mać. Jeszcze prowadza te swoje small-talk pieprzony fast food słowny, nic ciekawego w pigułce za 100 złotych a chuj im w dupę a żebyście kurwa trądu dostali skurwysyny.
Nienawistnie spluwam pod nogi ( tylko mentalnie bo jakże to tak w kuchni przy kawie?!). Pierdolę zapalę papierosa dopiję kawę i się umyję- na złość ludziom wyjdę na zewnątrz a co kurwa.
czwartek, 1 marca 2012
Jak wstać z łóżka ?!
Jak człowiek jest młody myśli głównie o pierdołach. To fakt i niestety nikt z nas nie może temu zaprzeczyć (chyba, że o zgrozo czyta to jakiś małoletni geniusz) i mało znaczących pierdołach. Potem następuje ulotny czas studiowania kiedy to wpajamy w nasze organizmy wielkie ilości alkoholu i dragów. Potem następuje etap rozwoju osobistego, szukamy siebie, znajdujemy odpowiadającą nam religię, szukamy drugiej połówki, płodzimy dzieci, przechodzimy etap kiedy dorastają, tracąc czas. Potem dalej tyramy za marne grosze byle by związać pierwszy z pierwszym tudzież dziesiąty z dziesiątym. Tak własnie do sramtum mortum zapieprzamy a państwo (wg. autora jedna z najlepiej prosperujących mafii) podpierdala nam większość zarobków a po drodze jeszcze o matko, kryzys wieku średniego nosz kurwa mać. Wstajemy rano i do chuja zakładamy te same ubrania robocze albo zagłębiamy się w zasranym cyberświecie by odbębnić swoje i miło spędzić wieczór. Więc konsensus wychodzi mi dość prosty- życie składa się z wieczorów. Więc nie można ich marnować na bezcelowe pieprzenie w bambus o polityce, kryzysie i innych bzdetach.Rozmawiajmy miło albo pomilczmy oglądając siebie i wpieprzając chore ilości cukru w postaci czekolady czy innych pyszności. Tylko troszkę problematyczne nagle staje się tycie- czasy mówią prosto w ryj - Albo jesteś anorektyczną laską albo spierdalaj jebany grubasie, płacz płacz, grubasie, że jesteś gruby i wpierdol jeszcze jednego hamburgera.
Pff mam wyjebane, dobranoc kurwa.
Ostatnie dni spędzam albo w pracy albo z mą lubą- piekę ciasto dziś, robię jej posiłki. Jest dobrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)


